Jest kilku ludzi, których nie oddałabym nikomu. Walczyłabym do końca, do ostatniego bicia serca. Zasłoniłabym swoim ciałem, przyjęła wszystkie ciosy. Skrzywdzenie ich odbyło by się dopiero po mojej śmierci. Gdy ja nie mogłabym już temu zapobiec. Czasem sama ich ranię, jestem zbyt bezpośrednia i gruboskórna. Ale kocham ich najbardziej. Wiedzą o tym, znają mnie. Zdaję sobie sprawę, iż często przesadzam, nie przebieram w słowach. Ale ranić, a robić krzywdę.. Jest różnica. Często śni mi się, że ludzie atakują cieleśnie moich przyjaciół. Walczę z wrogami, lecz jest ich za dużo, przegrywam liczebnie. Budzę się z płaczem i poczuciem niepokoju lub straty. Serce łamie mi się przez sny. Jak ma tego nie robić przez życie i ludzi? Nie mogę obronić wszystkich, nie jestem wszechomocna lub aż tak silna. And I.. build a home.. for you... And me. Kocham moich przyjaciół, nawet jeżeli rzadko o tym mówię lub jestem za mało wyrozumiała lub czuła. Dla Krisa i moich dwóch M: Magdy i Moni.