Kochała ponad wszystko, ponad przyjemność i słowa,
Kochała każde miejsce, gdzie była Jego głowa.



Wielbiła wciąż spojrzenie miotane między czasem,
Wyobrażała sobie wspólne wędrówki lasem.
Na pamięć gesty znała, te ruchy dynamiczne,
Te kształty, które kreślił, tak jasne i tak liczne.
Obserwowała dłonie zmęczone towarzystwem,
Mówiące wiele z hukiem, nieopisanym piskiem.
Przyjaźni nie zaznają, określała po ruchach,
Lecz po spojrzeniu krótkim ogarniała ją skrucha.
Czule myślała o Nim, gdy serce swe budziła,
Za rzadko, a zbyt często emocje swe studziła.
Rozmowy nie pragnęła, myśli gasiła prędko,
Łez wylewała kilka, kiedy bywało ciężko.



Kochała ponad wszystko, ponad wyobrażenia,
Kochała chwile wszystkie, choćby godne zapomnienia.


Myslovitz.