Napisanie czegoś twórczego lub pięknego w słowach mnie przerasta. Zawsze po wspaniałym momencie nadchodzi myśl, iż napiszę coś cudownego. Słowa układają mi się w głowie, lecz wracam do domu, zamykam za sobą drzwi, siadam do muzyki lub sieci i wszystko znika. Mówię sobie, że za moment wyciągnę kartkę zapisując ją jakąś piękną historią, lecz tak się nie dzieje. 

Każdego dnia zasypiam z poczuciem porażki, która przygniata mnie i dusi, aż leżenie staje się nieznośne do tego stopnia, że odczuwam fizyczny ból. Jakby moja klatka piersiowa miała zostać rozsadzona przez gniew, który narasta w środku, niczym dynamit. Brakuje tylko ogniwa zapalnego, bym o trzeciej nad ranem nie zaczęła rzucać przedmiotami, które więżą mnie od lat, i których wpływom nadal ulegam. Wciąż zadaję sobie pytania, na które odpowiedzi są proste.. jeżeli przestaniemy sami siebie oszukiwać. 

Wolę najgorszą prawdę, aniżeli okłamywanie siebie i usprawiedliwianie tych złych, aspołecznych i irracjonalnych zachowań oraz decyzji podejmowanych pod wpływem chwili, impulsu. Kierujemy się emocjami, zamiast zdrowym rozsądkiem i logiką. Zdecydowanie wybieram surową, względnie okrojoną wersję człowieka: bez fikcji literackiej, z którą (jak widać) każdy z nas niesamowicie dobrze sobie radzi, dopóki naprawdę tego od nas nie wymagają, bez nieprawdziwych zdań, w które sami chcemy wierzyć tak bardzo, aż ten moment nadchodzi. Moment ulgi i czystej kartki, cóż za oszustwo. Prawda kryje się na dnie i nawraca, nie dając spokoju. Niczym myśl, tytuł piosenki, czynność, o których zapomnieliśmy. Gdy jest to błahostka nie sprawia to problemu- ja widzę wtedy małego, narysowanego oczami dziecka słonia w kolorze błękitu, latającego nad moją głową. Z dnia na dzień okazuje się, że ludzie przestają być przedstawicielami gatunku stworzonymi z komórek i wody, a zaczynają przypominać kartonowe postacie z komiksu napisane przez ich własne słowa i akapity kłamstw. Wolę patrzeć na tę jednostkę biologiczną, z jej wzruszeniami, prawdziwymi reakcjami w danych sytuacjach oraz słowami pełnymi prawdy: przeźroczystej i krystalicznej.

Literatura i poezja również kłamią, mimo mojej całej do nich miłości. Przedstawiają sytuacje, w których zawsze zawiera się piękno: radości lub mroku, a których w rzeczywistości nie ma. Opis dodaje magii, do której bardzo łatwo się przyzwyczaić i wymagać, aby istniała także w codziennym życiu, podczas gdy pojawia się ona jedynie czasem. Lecz może to ja źle postępuje, a życie niczym się od fikcji nie różni?