Gdy o piątej nad ranem ptaki ćwierkają, nie mówię wiele. Piję i śmieję się, wchodzę na drzewo, chwilę potem wybiegając ku otwartym w moją stronę ramionom. Wdycham zapach spokoju i pewności, że nie zostawią mnie samotną. A jednak gdy zasypiają za ścianą wpatruję się w światło i wsłuchuję w dźwięki kolejnego dnia z łzą spływającą po policzku. Mam złamane serce, jedyna wiesz.