Są rzeczy, których nikt mi nie zabierze. Słuchając The Smiths czy Piotra Roguckiego przywołuję wspomnienia. Za człowiekiem, którego kochałam, za osobą, którą byłam, za chwilami, które nie wrócą, za pierwszą ogromną fascynacją, pocałunkiem i wielką miłością. Nie potrafię opisać uczucia, które mnie wypełnia. Staram się wracać rzadko, nie uzwyczajnić tego. Chcę to pamiętać i pielęgnować w sobie, aż do śmierci. Nie po to, by zadawać sobie ból i tęsknić za tak ważnym, ale po to, by pamiętać te chwile i tego człowieka. Nigdy nie zapomnę tej twarzy, tych oczu  i ust. Tych ruchów zgranych z moimi i sposobem bycia. Nigdy nie zginie we mnie jego głos i widok rąk. Trzymam pod kluczem wspomnienia zwyczajnych chwil, tak ważnych dla czternastoletniej dziewczyny zakochanej bez pamięci. Oboje jesteśmy pewni, że nie pokochamy bardziej, na pewno nie w ten sposób. Ale oboje będziemy szczęśliwi i wypełnieni miłością po brzegi. Nie chcę tracić osoby, która była i mimowolnie jest bardzo ważna w moim życiu. Chcę zbudować przyjaźń, choć przeciwności czyhają na zakrętach. Nigdy w przyszłości nie spadnie ani jedna łza: z żalu, tęsknoty czy złości.

Macklemore.