Palę organy, całe wnętrzności. Widzę ziejącą, ekspansywną siłę gorącem liżącą moją skórę. Żyły płoną, krew płynie coraz szybciej, coraz dalej, poza granice ciała, poza szkodę i pożytek. Płonie przełyk, gardło, niszczeją nozdrza, twarz traci kontury i szaleńczy grymas. Tańczę wśród płomieni, obłąkańczo spotykam się z czerwoną okrutnością. Tańczę wśród czerni wokoło. Czerń pochłania płomienie, płomienie pochłaniają czerń. Kroki nie odbijają się echem, cisza głośniejsza od dźwięków. Czy teraz słyszysz? To mój histeryczny śmiech.

Joy Division.