W amoku złości i ciszy z mojej strony odszedł. Co najmniej miesiąc męczyłam Go swoją nachalnością i sielankowymi wizjami lepszego związku. Co najmniej tydzień wyrzucaliśmy wzajemnie z siebie wszystko, co nas męczyło przez półtorej roku. Wciąż pamiętam kontrolowany uścisk przed egzaminem i wykrzyczane słowa patrząc na moje cięcie na ręce. Pamiętam resztę kwietnia, maj i część czerwca bez jakichkolwiek słów, Jego nienawistne spojrzenia i przybraną maskę. Pamiętam chłodne życzenia urodzinowe, wspólnie spędzone dwie godziny, krótkie wiadomości i dwie nocne rozmowy, gdy napisał po pijaku. Pamiętam wymianę adresów, by wysłać pocztówki i spotkanie, gdy pierwszy raz paliliśmy wspólnie. Pamiętam schyłek października, gdy pożegnaliśmy się. I z uśmiechem, nie na ustach, lecz w oczach, mogę powiedzieć, że to był dobry dzień i lepszego zakończenia być nie mogło.

Bruce Springsteen.