Siedzę i patrzę,
W myślach kota głaszczę.
Stawiam litery,
Słyszę w uszach szmery.
Poruszam dłonią,
Widzę mgłę, biegnę po nią.
Szeleszczę kartką,
Czuję formę gładką.
Słucham odgłosów,
Nowa kolej losu.
Wciągam powietrze,
Gdzie są rymy jeszcze.
Zamykam oczy,
Wers już do mnie kroczy.

To nie wiersz magiczny,
Pełen swego blasku.
Może być psychiczny,
Byle był stychiczny.


Stateless.